Strona Główna


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Po co do organisty?
Autor Wiadomość
Konan 


Dołączył: 01 Maj 2008
Posty: 22
Wysłany: 2008-05-10, 21:06   Po co do organisty?

Witam. Chcialbym w tym poscie zwrocic uwage na pare kwestii dotyczacych zalatwiania oprawy muzycznej na slubie. Podczas kilkunastu latach grania pare spraw zwrocilo moja uwage ;-) .

Organista jest (przynajmniej powinien byc) jak gdyby "kierownikiem" muzycznym parafii. Owszem, szefem jest proboszcz, ale to organista jest oddelegowany przez proboszcza do spraw muzycznych. Takze na slubie. Takze powinien przynajmniej znac przebieg oprawy muzycznej na slubie, a w pewnych przypadkach moze odmowic wykonania jakiegos utworu. Nie chodzi tu o to, ze musimy sie zdac na widzimisie coponiektorych organistow. Czasami panstwo mlodzi maja bardzo dziwne zyczenia, prosza o Beatlesow, Bocellego itd. Zapominaja jednak o podstawowej sprawie. Spiewy i utwory wykonywane w czasie liturgii slubnej musza odpowiadac trescia sakramentowi malzenstwa. Czyli nie mozna zagrac/zaspiewac czegokolwiek, tylko dlatego, ze ma ladna melodie/slowa, a nie ma zadnego zwiazku z sakramentem malzenstwa. Dla niektorych z Was wyda sie to oczywiste, ale jak pokazuje praktyka - nie wszystkim. Kiedys panstwo mlodzi prosili o "Time To Say Goodbye" A. Bocellego. ("Bo to takie ladne jest"). Chyba nie znali tytulu, ktory mowi "Czas powiedziec do widzenia". A poza tym to jest utwor swiecki, wie chociazby z tego powodu nie nalezy go wykonywac podczas Mszy sw. Zabraniaja tego przepisy koscielne, ktore - niestety - sa czesto lamane, takze przez ksiezy i organistow. Zatem przed slubem warto udac sie do organisty i skonsultowac nasze propozycje.

Druga sprawa to dodatkowa oprawa - skrzypaczki, spiewaczki, inni muzycy na slubie. Takze organista powinien o nich wiedziec. Chociazby z prostego powodu - organista zazwyczaj akompaniuje soliscie. Chociaz repertuar slubny zawiera wiele "standartow", to czasami moze sie okazac, ze skrzypek chce zagrac cos, czego organista jeszcze nie gral. Muzycy musza miec czas, zeby ew. skrzypek czy spiewaczka mogli dac nuty, zeby organista tez mial szanse sie przygotowac. Owszem, dobry organista zagra srednio trudny utwor a vista, ale zawsze lepiej jest, zeby mogl wczesniej przejrzec nuty. A czasami w nawet znanych utworach trzeba uzgodnic tonacje.

Kolejna sprawa to wynagrodzenie organisty. W tej sprawie w kazdej parafii sa inne zwyczaje. Moze byc tak, ze w oplate w kancelarii wliczona jest "standardowa" oprawa muzyczna (tez zapytajmy sie, co w takiej oprawie jest!), a za dodatkowe rzeczy sie placi organiscie oddzielnie. W innej parafii moze byc tak, ze w kancelarii nie pobiera sie w ogole oplaty za organy - w takim razie powinnismy uzyskac kontakt do organisty i z nim porozmawiac. Czesto zdarza sie tak, ze organista nie wie, czy ma grac, bo nikt go nie zamowil, a mlodzi sa przekonani, ze za organy zaplacili juz regulujac w kancelarii. Dochodzi do nieprzyjemnych sytuacji w dniu slubu, kiedy powinno byc juz wszystko zalatwione na cacy.

A w ogole to zachecam do kontaktu z organista w kazdym przypadku. Nawet jesli nie bedziemy mieli skrzypiec czy zadnych dodatkowych rzeczy, a za organy zaplacilismy w kancelarii. Organista powinien wyjasnic co i jak, moze dzieki temu unikniemy przynajmniej paru wpadek. Podam taki jeden przyklad. Po blogoslawienstwie, a przed wyjsciem mlodych mozna zagrac jakis utwor. No i gram sobie Ave Maria ze skrzypaczka, a to panna mloda wstaje, pan mlody niepewnie za nia, szepcza sobie do ucha, niepewnie odwracaja sie do wyjscia, nie wiedza, czy juz wychodzic (bo coponiektorzy goscie juz dawno za drzwiami...), czy moze jeszcze usiasc. A ja przeciez nie przerwe utworu w polowie. A wszystko by bylo inaczej, gdyby wiedzieli, ze ladnie bedzie doczekac do konca Ave Maria (toz to kilka minut! Gdzie niektorym ludziom sie wowczas spieszy? Nekiedy to na wyscigi leca do wyjscia, szeleszcza torbami, czasami gadaja jak na dworcu...), potem ladnie wstac i wyruszyc dopiero przy dzwiekach marsza Mendellsohna. A para z mojego przykladu miala Mendellsohna... przy skladaniu zyczen ;-) .

No, to by bylo na razie tyle:-). Jak mi sie cos przypomni, to dopisze:-).

Pozdrawiam, Piotrek :-)
_________________
Piotrek. Organista parafii NMP Matki Odkupiciela i św. Jana Bożego w Łodzi
 
 
kajki 
żona (nie)oswojona


Dołączyła: 30 Sty 2008
Posty: 532
Wysłany: 2008-11-25, 12:15   

z calym szacunkiem,ale wydaje mi sie ze skoro placi sie za slub koscielny i to wcale nie co laska tylko ustalona oplate i jeszcze dodatkowo trzeba placic za organiste, nawet jesli sie go nie chce- bo np chce kogos innego to dlaczego musimy ponosic jeszcze koszta oplacania organisty ktory w kosciele pracuje,zeby on nie byl stratny??? dla mnie to jest jakas paranoja!!!!

poza tym, co kogo interesuje jaka chce miec oprawe muzyczna w kosciele, jesli ktos chce miec time to say goodbye to niech ma- wszystko zalezy od interpretcji

chyba ludzie pracujacy w kosciele za bardzo chca we wszystko sie wtracac
_________________
 
 
Alma_ 
Administrator


Dołączyła: 24 Lis 2006
Posty: 10649
Wysłany: 2008-11-25, 21:59   

kajki napisał/a:

poza tym, co kogo interesuje jaka chce miec oprawe muzyczna w kosciele, jesli ktos chce miec time to say goodbye to niech ma- wszystko zalezy od interpretcji

Chyba nie do końca tak jest... w końcu to kościół i utwory świeckie nie muszą być tam wykonywane. Na weselu za to możemy kazać grać, co tylko nam się podoba ;)
_________________
:love:
 
 
Konan 


Dołączył: 01 Maj 2008
Posty: 22
Wysłany: 2008-11-25, 22:18   

kajki napisał/a:
dodatkowo trzeba placic za organiste, nawet jesli sie go nie chce- bo np chce kogos innego to dlaczego musimy ponosic jeszcze koszta oplacania organisty ktory w kosciele pracuje,zeby on nie byl stratny??? dla mnie to jest jakas paranoja!!!!


Posluze sie taka analogia. Jesli decydujemy sie na skorzystanie z uslug np. jakiejs firmy, powiedzmy serwisu RTV, to zamawiamy w tej firmie usluge, ktora wykonuja pracownicy pracujacy w tej firmie. Jesli fachowosc tych pracownikow nam nie odpowiada to poprostu idziemy do innego serwisu - nikt sie nie zgodzi na to, zebysmy do danej firmy wprowadzali swoich pracownikow.
Podobnie ma sie rzecz z kosciolem - pracuja w nim ksieza i pracownic swieccy, ktorzy sprawiaja, ze liturgia wyglada tak a nie inaczej. To jest ich miejsce pracy.
Czy gdyby do Ciebie do pracy przyszedl ktos i powiedzial "ja dzis za Ciebie popracuje i wezme pieniadze" to bys sie nie denerwowala?:-).
Ja raczej nie robie problemow z dopuszczeniem do organow, jesli ktos ma swojego organiste. Pod jednym warunkiem. Osoba taka musi.... umiec grac na organach! Tak, zdarzaly sie przypadki, ze panstwo mlodzi poprosili wujka, co to troche gra na pianinie, zeby im zagral na slubie,a wujek wchodzi na chor i robi wielkie oczy na widok dwoch klawiatur recznych i jednej noznej, po czym zaczyna kaleczyc uszy sluchaczy jakims brzedoleniem, a potem mowi, ze... "te organy sa jakies dziwne!". Koles robi siary przed parafianami, bo ludzie na dole mysla, ze tak gra organista miejscowy.
Oczywiscie nie jest tak w kazdym przypadku, czasami mlodzi maja przeciez w rodzinie prawdziwego organiste, ktory gra przynajmniej poprawnie.

kajki napisał/a:
poza tym, co kogo interesuje jaka chce miec oprawe muzyczna w kosciele, jesli ktos chce miec time to say goodbye to niech ma- wszystko zalezy od interpretcji


A wlasnie ze jest to bardzo wazne! Malzenstwo jest sakramentem, muzyka w czasie niego wykonywana musi odpowiadac trescia sakramentowi! Nie moga byc to dowolne utwory, zwlaszcza nie moga to byc utwory swieckie. Znowu posluze sie analogia. Czy gdyby w czasie dyskoteki zaczeto odtwarzac utwory Bacha to nie wzbudziloby to reakcji ludzi sie bawiacych? Odpowiednia muzyka musi byc na odpowiednim miejscu!
Inaczej dochodzi do jakiegos rozdwojenia sensu - liturgia mowi o jednym, a muzyka jest zupelnie "z kosmosu"!
Jesli decydujemy sie na slub koscielny, to sie decydujmy z calym "dobrodziejstwem inwentarza" - wszystko musi do siebie pasowac! Nie moze byc tak, ze kosciol traktujemy jak sale, ktora sie wynajmuje i robi w niej to co chce (muzyka taka jak my sobie zazyczymy, ksiadz tez, niektorzy nawet probowali... przesunac oltarz) . Przeciez najwazniejszy, (w czasie udzielanai slubu tez) jest Pan Bog! I to Jego chwale nalezy starac sie uczynic zadosc!

kajki napisał/a:
chyba ludzie pracujacy w kosciele za bardzo chca we wszystko sie wtracac


A ja czasami mam wrazenie, ze panstwo mlodzi chcieliby miec wszystko po swojemu, nie rozumiejac nic ze znaczenia poszczegolnych obrzedow. A zaslubiny sa traktowane jako widowisko, gdzie wszystko musi byc wedlug wlasnej wizji nowozencow, chociaz niekiedy bylaby ona zupelnie bezsensowna:-).

Ja jestem otwarty na rozne rzeczy, jesli codzi o oprawe muzyczna. Ale powtarzam - niech to wszystko ma jakis sens, niech tworzy spojna calosc z danym obrzedem!
Zdecydowanej wiekszosci panstwa mlodych udaje sie na szczescie wytlumaczyc, jesli "wyskocza" z czyms nieodpowiednim. Tlumacze wtedy, dlaczego cos jest niestosowne i nie nadaje sie akurat na slub. Panstwu z "Time to say goodbye" wystarczylo przetlumaczenie tytulu na jezyk polski :-)
_________________
Piotrek. Organista parafii NMP Matki Odkupiciela i św. Jana Bożego w Łodzi
 
 
*jorkerka 


Dołączyła: 31 Paź 2008
Posty: 396
Wysłany: 2009-01-05, 12:19   

myslalam ,ze organista dostaje jakas stala pensje od kosciola,a sluby sa platne dodatkowo
jesli tak wlasnie jest to uwazam,ze placenie organiscie nawet jesli nie zagra jest bez sensu
 
 
Konan 


Dołączył: 01 Maj 2008
Posty: 22
Wysłany: 2009-01-05, 13:33   

Z tymi pensjami to jest roznie. W wielu przypadkach jest tak jak mowisz. Ale czesto jest tez tak, ze za msze organista dostaje marne grosze, w zamian slyszy od szefa: u nas jest sporo slubow, to na slubach sobie dorobisz.
Z reguly sluby sa platne dodatkowo, ale czesto dany organista jest w tej parafii dlatego, ze sa w niej sluby.
_________________
Piotrek. Organista parafii NMP Matki Odkupiciela i św. Jana Bożego w Łodzi
 
 
Alma_ 
Administrator


Dołączyła: 24 Lis 2006
Posty: 10649
Wysłany: 2009-01-05, 14:20   

Konan napisał/a:
Z tymi pensjami to jest roznie. W wielu przypadkach jest tak jak mowisz. Ale czesto jest tez tak, ze za msze organista dostaje marne grosze, w zamian slyszy od szefa: u nas jest sporo slubow, to na slubach sobie dorobisz.

Ale przecież to nie powinien być problem pary młodej, tylko temat do ustalenia między pracownikiem a pracodawcą. Jeśli para młoda nie ma ochoty skorzystać z usług organisty, to przecież nie ma takiego obowiązku.
_________________
:love:
 
 
*jorkerka 


Dołączyła: 31 Paź 2008
Posty: 396
Wysłany: 2009-01-06, 15:31   

Chcialabym zeby tak bylo...Podobno u mnie w parafii WNMPanny,pl koscielny, organiescie placi sie 250 zl .czy sie chce czy nie:( mysle,ze to duzo jezeli facet nie zagra
 
 
Konan 


Dołączył: 01 Maj 2008
Posty: 22
Wysłany: 2009-01-08, 13:58   

Alma_ napisał/a:
Ale przecież to nie powinien być problem pary młodej, tylko temat do ustalenia między pracownikiem a pracodawcą.


Zgadzam sie w calej rozciaglosci:-)

Alma_ napisał/a:
eśli para młoda nie ma ochoty skorzystać z usług organisty, to przecież nie ma takiego obowiązku.


Wlasnie zalezy jak traktuje sie organiste parafialnego. Jesli jako pracownika danej parafii - to tak jak juz podalem przyklad jakiejs firmy uslugowej. Oddajemy np. auto do warsztatu to godzimy sie ze beda je naprawiac zatrudnieni tam mechanicy. Nikt nam nie pozwoli wpuscic do warsztatu swojego mechanika.

A jesli organista ma byc uslugodawca - to wtedy faktycznie, kto chce to korzysta z uslug tego organisty, a kto chce - z innego, albo w ogole. Tylko wtedy nie wiadomo, kto jest organista parafialnym.

A jesli para chce miec koniecznie slub cichy, to ja za to nie wezme zadnych pieniedzy.

Ale tego tematu nie chcialbym rozwijac, bo moglo by to byc zle zinterpretowane przez niektorych.
_________________
Piotrek. Organista parafii NMP Matki Odkupiciela i św. Jana Bożego w Łodzi
 
 
Alma_ 
Administrator


Dołączyła: 24 Lis 2006
Posty: 10649
Wysłany: 2009-01-08, 15:10   

Konan napisał/a:

Wlasnie zalezy jak traktuje sie organiste parafialnego. Jesli jako pracownika danej parafii - to tak jak juz podalem przyklad jakiejs firmy uslugowej. Oddajemy np. auto do warsztatu to godzimy sie ze beda je naprawiac zatrudnieni tam mechanicy. Nikt nam nie pozwoli wpuscic do warsztatu swojego mechanika.

Jesli chcesz być traktowany jako pracownik firmy, to mam inną analogię - skoro ustalam warunki usługi z szefem (czyli proboszczem, tak?) i uzgadniam z nim cenę, to chyba nie po to, żebym potem musiała zastanawiać się, ile mam dodatkowo zapłacić pracownikom, tak?

Więc albo organista jest podwładnym proboszcza i wtedy powinien zastosować się do ustaleń między proboszczem a parą młodą, albo jest niezależnym usługodawcą i wtedy można z jego usług skorzystać bądź nie. Nie można mieć ciastka i zjeść ciastka ;)
_________________
:love:
 
 
*Szpilka 


Dołączyła: 10 Kwi 2007
Posty: 1790
Wysłany: 2009-01-08, 15:23   

Alma_ napisał/a:
esli chcesz być traktowany jako pracownik firmy, to mam inną analogię - skoro ustalam warunki usługi z szefem (czyli proboszczem, tak?) i uzgadniam z nim cenę, to chyba nie po to, żebym potem musiała zastanawiać się, ile mam dodatkowo zapłacić pracownikom, tak?


w zakladzie mechanicznym place szefowi, a nie kazdemu pracownikowi z osobna
_________________



Za mężczyzn, którzy nas zdobyli. Za dupków, którzy nas stracili. Za farciarzy, którzy nas poznają :)
:)
 
 
jazzy 
Moderator


Dołączyła: 05 Gru 2006
Posty: 4851
Wysłany: 2009-01-08, 15:41   

pytanie jak często parafia nie ma swojego organisty?
wg mnie cena ślubu powinna uwzględniać cenę organisty, nie rozumiem po co to rozdzielać, rozliczenia między kościołem a organistą nie powinny interesować młodych...
_________________
:marry: 28.10.2006

 
 
 
Konan 


Dołączył: 01 Maj 2008
Posty: 22
Wysłany: 2009-01-12, 12:07   

Co do oplat. Nie czuje sie kompetentny zabierac glos w takich sprawach na forum publicznym, zwlaszcza ze nie jestem tu anonimowo.
Takze sluze pomoca jesli chodzi o tematy zwiazane z liturgia i oprawa muzyczna:-).
_________________
Piotrek. Organista parafii NMP Matki Odkupiciela i św. Jana Bożego w Łodzi
 
 
kajki 
żona (nie)oswojona


Dołączyła: 30 Sty 2008
Posty: 532
Wysłany: 2009-02-05, 12:16   

Konan napisał/a:
Posluze sie taka analogia. Jesli decydujemy sie na skorzystanie z uslug np. jakiejs firmy, powiedzmy serwisu RTV, to zamawiamy w tej firmie usluge, ktora wykonuja pracownicy pracujacy w tej firmie. Jesli fachowosc tych pracownikow nam nie odpowiada to poprostu idziemy do innego serwisu - nikt sie nie zgodzi na to, zebysmy do danej firmy wprowadzali swoich pracownikow.
Podobnie ma sie rzecz z kosciolem - pracuja w nim ksieza i pracownic swieccy, ktorzy sprawiaja, ze liturgia wyglada tak a nie inaczej. To jest ich miejsce pracy.
Czy gdyby do Ciebie do pracy przyszedl ktos i powiedzial "ja dzis za Ciebie popracuje i wezme pieniadze" to bys sie nie denerwowala?:-).
Ja raczej nie robie problemow z dopuszczeniem do organow, jesli ktos ma swojego organiste. Pod jednym warunkiem. Osoba taka musi.... umiec grac na organach! Tak, zdarzaly sie przypadki, ze panstwo mlodzi poprosili wujka, co to troche gra na pianinie, zeby im zagral na slubie,a wujek wchodzi na chor i robi wielkie oczy na widok dwoch klawiatur recznych i jednej noznej, po czym zaczyna kaleczyc uszy sluchaczy jakims brzedoleniem, a potem mowi, ze... "te organy sa jakies dziwne!". Koles robi siary przed parafianami, bo ludzie na dole mysla, ze tak gra organista miejscowy.
Oczywiscie nie jest tak w kazdym przypadku, czasami mlodzi maja przeciez w rodzinie prawdziwego organiste, ktory gra przynajmniej poprawnie.


Przepraszam, ale jak dla mnie zupelnie smieszne argumenty. Jesli jest to MOJ slub to niech on bedzie taki jak chce. Nie mowie tu o jakiejs przesadzie czy innych udziwnieniach, ale taki utwor?????? No przeciez nikt tu nie mowi o Metalice czy Nirvanie, nie popadajmy w paranoje. Zreszta skoro place za slub, ktory trwa 30 min ( w moim przypadku 500 zL) to z calym szacunkiem- ale nie interesuje mnie czy komukolwiek sie to podoba. Sluby z tego co sie orientuje powinny byc co laska, a jednak... sztywne ceny i kazdy ma to gdzies. Ja nie moge sie przejmowac o pensje kazdego pracownika w kosciele i tym bardziej o to, ze ktos musi cos robic podczas mojego slubu, jesli np ja tego nie chce.

Kosciol sam w sobie juz dawno przestal byc takim miejscem o ktorym piszesz( ze Bog jest najwazniejsz,ze najwazniejsze jest "dobrodziejstwo inwentarza") tylko ksieza jakos dziwnie od tego wszystkiego odbiegaja...
Wiec po raz kolejny powtorze, nie badzmy tu hipokrytami, nie koloryzujmy wszystkiego co takie kolorowe wcale nie jest.

[ Dodano: 2009-02-05, 12:19 ]
Konan napisał/a:
A ja czasami mam wrazenie, ze panstwo mlodzi chcieliby miec wszystko po swojemu, nie rozumiejac nic ze znaczenia poszczegolnych obrzedow. A zaslubiny sa traktowane jako widowisko, gdzie wszystko musi byc wedlug wlasnej wizji nowozencow, chociaz niekiedy bylaby ona zupelnie bezsensowna:-).


a ja mam wrazenie,ze zaslubiny traktowane sa przez ksiezy jako swetny zarobek a nie cos co powinni robic "za darmo"
_________________
 
 
Konan 


Dołączył: 01 Maj 2008
Posty: 22
Wysłany: 2009-02-05, 18:03   

kajki napisał/a:
Jesli jest to MOJ slub to niech on bedzie taki jak chce.


Pod warunkiem, ze bedzie pasowal i trescia odpowiadal liturgii.

kajki napisał/a:
Zreszta skoro place za slub, ktory trwa 30 min ( w moim przypadku 500 zL) to z calym szacunkiem- ale nie interesuje mnie czy komukolwiek sie to podoba.


Kosciol nie jest (nie powinien byc) sklepem, gdzie place i wymagam. Tzn. placi sie za uslugi (organy, kwiaty itp.). Sakrament powinien byc udzielony za "co laska"
_________________
Piotrek. Organista parafii NMP Matki Odkupiciela i św. Jana Bożego w Łodzi
 
 
sauvignon_blanc 
wifezilla


Dołączyła: 02 Sty 2007
Posty: 2494
Wysłany: 2009-02-05, 20:04   

kajki napisał/a:
Przepraszam, ale jak dla mnie zupelnie smieszne argumenty. Jesli jest to MOJ slub to niech on bedzie taki jak chce.



Kajki taką postawą możesz sobie tylko zaszkodzić :-/ Bo jeśli ktoś postanowi udowodnić ci że nie masz racji to to zrobi a wtedy
kajki napisał/a:
skoro place za slub, ktory trwa 30 min ( w moim przypadku 500 zL)
nie będzie miało żadnego znaczenia.

kajki napisał/a:
Kosciol sam w sobie juz dawno przestal byc takim miejscem o ktorym piszesz( ze Bog jest najwazniejsz,


to po co bierzesz ślub w kościele :shock:

Kajki bardzo mnie dziwi twoje podejście-jak to czytałam to miałam wrażenie że mam do czynienia z rozwydrzonym dzieckiem :roll:
_________________
:marry: 17.05.2008
 
 
kajki 
żona (nie)oswojona


Dołączyła: 30 Sty 2008
Posty: 532
Wysłany: 2009-02-06, 17:09   

sauvignon_blanc napisał/a:
Kajki taką postawą możesz sobie tylko zaszkodzić Bo jeśli ktoś postanowi udowodnić ci że nie masz racji to to zrobi a wtedy


wiesz, jakos jak dla mnie to jest malo przekonujacy argument- nie takie rzeczy przechodzily w kosciele i jakos sluby sie odbywaly (nawet ksiadz mi opowiadal ze jedna para mloda w Katedrze na slubie miala wynajetych ludzi na szczudlach, ktorzy puszczali banki :-) , zreszta absolutnie nie uwarzam, zebym przesadzala z jakimis innowacjami np. nie chcac marsza weselnego tylko cos zupelnie innego...
Cytat:
Kajki bardzo mnie dziwi twoje podejście-jak to czytałam to miałam wrażenie że mam do czynienia z rozwydrzonym dzieckiem
_________________


a ja mam wrazenie,ze jestem szczera i mowie jak jest- bez koloryzowania, nie chodzi o brak szacunku do miejsca, tylko raczej o irracjonalne zasady panujace w niektorych kosciolach, nakazy i zakazy ktore sa wyssane z palca- na zasadzie "NIE bo NIE"

kazdy ma inne podejscie do pewnych sytuacji i dla kazdego zupelnie co innego pewne rzeczy znacza...

mysle,ze nie do konca dokladnie zrozumialas o co mi chodzilo
_________________
 
 
Konan 


Dołączył: 01 Maj 2008
Posty: 22
Wysłany: 2009-02-06, 22:09   

kajki napisał/a:
ie takie rzeczy przechodzily w kosciele i jakos sluby sie odbywaly


Ja wiem, ze rozne rzeczy przechodza, ale starajmy sie zachowac poprawnosc (niech muzyka pasuje do liturgii)

kajki napisał/a:
jedna para mloda w Katedrze na slubie miala wynajetych ludzi na szczudlach, ktorzy puszczali banki


No i czo te nie bylo hmmm.... dziwactwo (delikatnie mowiac)?. Co te banki mialy oznaczac?

kajki napisał/a:
irracjonalne zasady panujace w niektorych kosciolach, nakazy i zakazy ktore sa wyssane z palca- na zasadzie "NIE bo NIE"


A to juz inna sprawa, ze niektorzy ludzie nie potrafia uzasadnic swojego zdania...
_________________
Piotrek. Organista parafii NMP Matki Odkupiciela i św. Jana Bożego w Łodzi
 
 
*kawu 


Dołączyła: 09 Gru 2006
Posty: 1468
Wysłany: 2009-02-06, 23:56   

kajki napisał/a:
nie takie rzeczy przechodzily w kosciele i jakos sluby sie odbywaly (nawet ksiadz mi opowiadal ze jedna para mloda w Katedrze na slubie miala wynajetych ludzi na szczudlach, ktorzy puszczali banki :-) , zreszta absolutnie nie uwarzam, zebym przesadzala z jakimis innowacjami np. nie chcac marsza weselnego tylko cos zupelnie innego...


o ile daleka jestem od tzn 'moheryzmu' o tyle uwazam, ze ludzie na szczudlach i banki w Kosciele to jakies nieporozumienie :-/

Mysle, ze tradycja to tzw korzenie danego narodu, to cos, co wyznacza nam ramy, to cos co nadaje ksztaltu naszemu zyciu. Dlatego rozumiem, ze ktos nie chce marszu weselnego, nie rozumiem, czemu dla swojej zachcianki chce zmieniac cos, co od pokolen spelnia dobrze swoja role?

kajki, masz ochote na banki i inne utwory, to zdecyduj sie na slub cywilny, ktory byc moze bedziesz w stanie zaplanowac wg swojego scenariusza. Decydujac sie na slub koscielny, musisz sie zgodzic na pewien ustalony ksztalt calej ceremonii i albo to zaakceptujesz, albo nie i z niego zrezygnujesz.

Mozesz mi powiedziec, z jakiego powodu chcesz brac slub koscielny...?


A wracajac do tematu - organiste traktuje jako pracownika koscielnego, placac za slub place rowniez za jego uslugi. Natomiast placenie za nieswiadczenie przez jego uslug uwazam za wielkie nieporozumienie :-/
_________________


From zero to bitch in less than 5 seconds!
 
 
kajki 
żona (nie)oswojona


Dołączyła: 30 Sty 2008
Posty: 532
Wysłany: 2009-02-08, 00:48   

Konan napisał/a:
No i czo te nie bylo hmmm.... dziwactwo (delikatnie mowiac)?. Co te banki mialy oznaczac?


w 100% sie z tym zgadzam- jak dla mnie to juz istny cyrk

kawu napisał/a:
kajki, masz ochote na banki i inne utwory, to zdecyduj sie na slub cywilny, ktory byc moze bedziesz w stanie zaplanowac wg swojego scenariusza. Decydujac sie na slub koscielny, musisz sie zgodzic na pewien ustalony ksztalt calej ceremonii i albo to zaakceptujesz, albo nie i z niego zrezygnujesz.


osobiscie pomysl z bankami nawet nie przyszedlby mi do glowy..., ale inny utwor jako oprawa muzyczna- jak najbardziej
i nie uwazam tego za cos co jest nieadekwatne do calosci, nie trzeba sie trzymac sztywno regul , ale z drugiej strony nie nalezy popadac w jakos obledna przesade- jesli rzeczy te mieszcza sie w granicach rozsadku- to czemu nie, czemu nie mozna inaczej

kazda osoba chce miec wyjatkowy slub i nie jestem tu jakims "wyjatkiem"

kawu napisał/a:
Mozesz mi powiedziec, z jakiego powodu chcesz brac slub koscielny...?
?
poniewaz w urzedzie nie ma takiej atmosfery i takiego specyficznego klimatu jak w kosciele, jak dla mnie wyglada to tylko jak podpisanie umowy handlowej miedzy stronami...
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.09 sekundy. Zapytań do SQL: 12