Strona Główna


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: szczako
2007-04-02, 19:17
Nauki przedmałżeńskie- czy trzeba??
Autor Wiadomość
*gosia83 


Dołączyła: 21 Cze 2007
Posty: 2262
Wysłany: 2008-02-21, 21:59   

No to dobrze, ja tak tylko pytam, teoretycznie ;-) Nic sie nie martw ;-)
_________________


 
 
*Jounia 
Zona i Mama :)


Dołączyła: 01 Kwi 2007
Posty: 316
Wysłany: 2008-02-21, 22:03   

gosia83 napisał/a:
No to dobrze, ja tak tylko pytam, teoretycznie Nic sie nie martw
caly czas sie martwie :-| od poczatku tego roku :roll:
_________________
 
 
 
Joa^ 
żoneczka :)


Dołączyła: 25 Lut 2008
Posty: 126
Wysłany: 2008-03-11, 22:24   

Ja juz jestem po 2-gim spotkaniu katechezowym i w sumie dla mnie to strata czasu. Wynosze z nich jedynie pieczatke na swistku. Tym bardziej, ze taki kursik juz mam z klasy maturalnej. Moj K. niestety nie ma i ksiadz powiedzial ze musi chodzic, wiec dotrzymuje mu towarzystwa. Tez jest zachwycony :-/ Najbardziej jednak przerazaja nas spotkania z nawiedzonia pania z poradni rodzinnej... Dowiedzielismy sie, ze czekaja nas 2 spotkania teoretyczne i jedno praktyczne :shock: Z pewna taka niesmialoscia zapytalismy na czym polegaja praktyczne, no i okazalo sie, ze to zabawa z kalendarzykiem i termometrem... :evil: i rozmowki o moim cyklu, bo musze wiedziec jak nie zajsc... Az mi ciary przechodza, jak pomysle, ze jakas babka, ktora nawet nie jest lekarzem, ani psychologiem bedzie mnie przekonywala, ze to jedyna sluszna metoda antykoncepcji.... :fireevil:
_________________
19.07.2008 :marry:

 
 
 
*gocha_ok 


Dołączyła: 24 Cze 2007
Posty: 492
Wysłany: 2008-03-12, 16:38   

my też jesteśmy po drugim spotkaniu, zostało nam jeszcze 8 z księdzem i 3 z panią z poradni małzenskiej...
niestety nie mamy wyboru, musimy zaliczyc te nauki... :-(
_________________

 
 
*Jounia 
Zona i Mama :)


Dołączyła: 01 Kwi 2007
Posty: 316
Wysłany: 2008-03-13, 18:52   

gocha_ok napisał/a:
my też jesteśmy po drugim spotkaniu, zostało nam jeszcze 8 z księdzem i 3 z panią z poradni małzenskiej...
ojej! My mamy isc tylko trzy razy - tylko 1 nam pozostalo!
_________________
 
 
 
Daria 


Dołączyła: 22 Sty 2008
Posty: 335
Wysłany: 2008-03-13, 19:36   

Te nauki to jest coś co mi sie naprawde niepodoba w przygotowaniach slubnych. Zobaczymy w soim czasie czy znajde kogos komu bede mogła za to poprostu zapłacic :mrgreen:
 
 
Suelen 
mamusia Natusia


Dołączyła: 02 Sty 2007
Posty: 1258
Wysłany: 2008-03-29, 00:18   

dobry temat, razem z narzeczonym mamy papierek z naukami przedmałżeńskimi, ale okazuje się, że dla księdza jest to za mało :awantura: i musimy jakiś kurs przygotowawczy zrobić, ale lepiej by było jakby całe nauki od początku :evil:
_________________
19.09.2009 :marry:
 
 
 
Joa^ 
żoneczka :)


Dołączyła: 25 Lut 2008
Posty: 126
Wysłany: 2008-03-30, 10:38   

A my właśnie wczoraj byliśmy na tych jednodniowch u Pallotynów w Warszawie. Powiem nawet, że całkiem fajnie było :) A poszłam bez przekonania i obawiałam się, że będzie trudno wysiedzieć cały dzień, ale nie było z tym specjalnego problemu. Żywiołowy ksiądz w moim wieku, żywiołowa pani z dużym stażem małżeńskim - szkoda, że wszystkie nauki tak nie wyglądają (a mam porównanie, bo zaliczyłam też kilka "tradycyjnych"). No i wyniosłam z tych nauk znacznie więcej niż z tych pojedynczych cotygodniowych. Do tej pory wspominam tematy i przeżywam :mrgreen: Po prostu cały dzień skupienia na jednym okazał się skuteczniejszy niż rozdrabnianie na 10 :)
_________________
19.07.2008 :marry:

 
 
 
izunia_82 
mężatka

Dołączyła: 31 Maj 2008
Posty: 617
Wysłany: 2008-06-04, 11:26   

My na szczęście obydwoje mamy nauki przedmałżeńskie jeszcze z liceum. Po rozmowie z księdzem gdybyśmy ich nie mieli to musielibyśmy przyjść na dwa, maksymalnie trzy spotkania i by nam je zaliczył. Ale wszystko zależy od parafii i księdza.
_________________


 
 
Alma_ 
Administrator


Dołączyła: 24 Lis 2006
Posty: 10649
Wysłany: 2010-12-21, 16:07   

My nie chodziliśmy na nauki (ksiądz mający udzielać nam ślubu stwierdził, że nie widzi takiej potrzeby) i dziś tego żałuję. Gdybym wtedy chodziła na nauki, to prawie na pewno nie wzięłabym ślubu kościelnego.
_________________
:love:
 
 
**FifthAvenue 


Dołączyła: 07 Gru 2006
Posty: 5080
Wysłany: 2010-12-21, 16:23   

Alma_, ale dlaczego ? Myślisz, że tak wiele nowych rzeczy byś się dowiedziała na takich naukach ?
Łukasz chodził ;-) Połowa zajęć dotyczyła NPR ;-)
_________________
DON'T HATE ME BECAUSE I'M BEAUTIFUL.HATE ME BECAUSE YOUR MAN THINKS I AM !
 
 
Alma_ 
Administrator


Dołączyła: 24 Lis 2006
Posty: 10649
Wysłany: 2010-12-21, 16:41   

Dowiedziałabym się na przykład, że odrzucenie opcji posiadania dzieci zaprzecza ważności samego sakramentu (zupełnie się nad tym nie zastanawiałam przed ślubem). I tym samym ślub kościelny by się wykluczył ;)
_________________
:love:
 
 
**FifthAvenue 


Dołączyła: 07 Gru 2006
Posty: 5080
Wysłany: 2010-12-21, 16:49   

Nie rozumiem.... serio.
Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy?
Wiadomo, ze o to ksiądz zapyta na ślubie ;-) No i wiedząc jakie jest stanowisko KK w sprawie antykoncepcji jakby z góry wiadomo, że jest wielka szansa, ze prędzej czy później Bóg nas tym potomstwem obdarzy ;-)
_________________
DON'T HATE ME BECAUSE I'M BEAUTIFUL.HATE ME BECAUSE YOUR MAN THINKS I AM !
 
 
Alma_ 
Administrator


Dołączyła: 24 Lis 2006
Posty: 10649
Wysłany: 2010-12-21, 16:55   

Nie do końca. Bo nawet jeśli nie stosowalibyśmy antykoncepcji innej niż NPR, to i tak moglibyśmy jednak manewrować tak, żeby jednak tego potomstwa nie mieć. Jasne, że prawdopodobieństwo jakieś tam jest, ale samo założenie "nie chcę mieć dzieci" (nawet jeśli realizowane tylko w ramach NPR / wstrzemięźliwości) jest przesłanką do uznania małżeństwa za nieważne.
_________________
:love:
 
 
**FifthAvenue 


Dołączyła: 07 Gru 2006
Posty: 5080
Wysłany: 2010-12-21, 16:59   

Alma_, czyli wychodzi na to, że wasze nieważne :lol:
Jesteś wolna :-) A ja mam fajnego kumpla, singla... :-D

A tak serio już serio - ja nie sądziłam, że ktos w ogóle moż emieć z tym problem, to znaczy nei wiedzieć, że założenie rodziny to jakby bezpośredni cel małżeństwa ;-) Według nauk KK oczywiście ;-)
_________________
DON'T HATE ME BECAUSE I'M BEAUTIFUL.HATE ME BECAUSE YOUR MAN THINKS I AM !
 
 
Alma_ 
Administrator


Dołączyła: 24 Lis 2006
Posty: 10649
Wysłany: 2010-12-21, 17:03   

*FifthAvenue napisał/a:
esteś wolna :-) A ja mam fajnego kumpla, singla... :-D

8-)

*FifthAvenue napisał/a:
ja nie sądziłam, że ktos w ogóle moż emieć z tym problem, to znaczy nei wiedzieć, że założenie rodziny to jakby bezpośredni cel małżeństwa ;-)

Serio, ja myślałam, że nic w tym złego nie ma, pomijając już aspekt antykoncepcji, ale jeśli małżeństwo stosując wyłącznie metody dopuszczone przez KK przy obopólnej zgodzie unika poczęcia - no to o co chodzi? To pytanie retoryczne oczywiście, tylko że trochę za późno na mnie to objawienie spłynęło ;)
_________________
:love:
 
 
**FifthAvenue 


Dołączyła: 07 Gru 2006
Posty: 5080
Wysłany: 2010-12-21, 19:45   

No dobra, a fakt taki, że tam było "po katolicku wychowac potomstwo " - woadomo, w tym przypadku EWENTUALNE potomstwo (zawsze może się coś wydarzyć, czy można zmienić zdanie) - ten fakt Ci nie przeszkadzał wtedy jeszcze ?
_________________
DON'T HATE ME BECAUSE I'M BEAUTIFUL.HATE ME BECAUSE YOUR MAN THINKS I AM !
 
 
Alma_ 
Administrator


Dołączyła: 24 Lis 2006
Posty: 10649
Wysłany: 2010-12-21, 20:28   

Skoro nie chciałam mieć potomstwa, to jak miałabym zgrzeszyć wychowaniem? ;)

Wiesz, religia katolicka zakłada też dochowanie czystości przed ślubem i parę innych spraw, które większość lekceważy sobie mniej lub bardziej. I tego właśnie żałuję - że nie zmuszono mnie do głębszej refleksji przed ślubem, bo może już wtedy by mnie oświeciło, że to niekoniecznie dla mnie. No ale trudno, przecież nikt mnie nie zmuszał, no i nic takiego się nie stało ;) Tylko stwierdzam, że te nauki nie są takie zupełnie od rzeczy, jak się człowiekowi wydaje przed. Poruszają kilka tematów, które naprawdę warto sobie przemyśleć z wyprzedzeniem.
_________________
:love:
 
 
**FifthAvenue 


Dołączyła: 07 Gru 2006
Posty: 5080
Wysłany: 2010-12-21, 21:34   

Alma_, na nauki przedmałżeńskie idziesz jak już wszystko zaklepane: kościół, sala, zespół, fotograf, kamerzysta, często kiecka ;-)
Ja myślę, że zdecydowanie większy skutek niż nauki odniosłaby duchowa rozmowa z księdzem - taka w 4 oczy, z miejscem na pytania i odpowiedzi.

Ja osobiście nie wierzę - ale to tylko moje zdanie - że ludzie, którzy są zdeterminowani w taki czy inny sposób, ze to musi być kościół nagle zmienią zdanie bo usłyszą na naukach to czy tamto. Ja sobie myślę, że świadomość tego z jakich pobudek bierzemy ślub kościelny istnieje bez względu na nauki - są ludzie, którzy fałszują podpisy na kartce od spowiedzi, myślisz, że dotarłby do nich argument o tym, że celem zawarcia związku małżeńskiego jest przede wszystkim prokreacja ?
Rozumiem, ż eślub kościelny mozna brac z wszelakich pobudek - głeboka wiara, chęć zadowolenia rodziny, przyszłościowo, bo moze się kiedyś przydac, bo biała kiecka w USC to tak średnio i tysiąc innych. Ale wierzę, że ma się świadomość tego co się robi .
Apo fakcie - no cóż...
Trochę jak szukanie na siłę powodów unieważnienia małżeństwa ;-)

[ Dodano: 2010-12-21, 21:36 ]
Alma_ napisał/a:
Skoro nie chciałam mieć potomstwa, to jak miałabym zgrzeszyć wychowaniem?


nie chciałaś, ale musiałaś założyć opcję, że czy chcesz czy nie to MOŻE się jednak to potomstwo trafić, no chyba że zkładałaś całkowitą abstynencję :-) :-) :-) No i jakby co, to obiecałaś, ż eto potomstwo po katolicku wychowasz, co nie ? :-)
_________________
DON'T HATE ME BECAUSE I'M BEAUTIFUL.HATE ME BECAUSE YOUR MAN THINKS I AM !
 
 
Alma_ 
Administrator


Dołączyła: 24 Lis 2006
Posty: 10649
Wysłany: 2010-12-21, 21:40   

*FifthAvenue napisał/a:
Ja osobiście nie wierzę - ale to tylko moje zdanie - że ludzie, którzy są zdeterminowani w taki czy inny sposób, ze to musi być kościół nagle zmienią zdanie bo usłyszą na naukach to czy tamto.

Tylko widzisz - ja zdeterminowana nie byłam. Jakoś tak poszło siłą rozpędu, trochę bez sensu, bez głębszego zastanowienia, czy to na pewno opcja dla nas. No ale dobra, nie czas żałować rozlanego mleka ;) Unieważniać nie mam zamiaru, bo nie mam w tym żadnego celu. Sakramentów nie planuję więcej przyjmować. Może tylko jakaś narzeczona przeczyta to kiedyś i zastanowi się nad tym, nad czym ja się nie zastanowiłam.
_________________
:love:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.07 sekundy. Zapytań do SQL: 11